14 czerwca 2012

Namysłów Niepasteryzowane (browar Namysłów)

To Euro mnie wykończy... Chyba zbyt emocjonalnie podchodzę do meczy, całe szczęście jest opcja w chmielowym środku uspokajającym. A właśnie, a propos, obiecałem w poprzednim poście opis piwka którym się raczyłem podczas pobytu we Wrocławiu, dzięki dobrej koleżance/przyjaciółce Oli, którą z resztą z tego miejsca jak najserdeczniej pozdrawiam. Swoją drogą każdemu polecam wizytę we Wrocławiu. Piękne miasto, które oferuje zaskakująco bogata ofertę kulturalno-rozrywkową (polecam zwiedzać z osoba która już poznała Wrocław, bo smaczków należy szukac gdzieś w bocznych uliczkach i małych pubach). No a o krasnalach to by można książkę napisać :)
Ale nie o krasnalach czy zwiedzaniu przyjdzie mi pisać. W jednym z zaułków przy Wrocławskim rynku znaleźliśmy lokal o nazwie "Łubu-dubu". Lokal stylizowany na lata PRLu. Wdzięcznie na barze lśni hasło "Wódka dzieli się na dwa rodzaje: dobra i bardzo dobra". Klimat jest. Tyle tylko że o 14.00 nie za bardzo wypada wódkę pić, w związku z czym padło na piwo z lokalnego browaru Namysłów.
Etykieta wita nas nazwą piwa "Namysłów Niepasteryzowane", co więcej w dolnym rogu mamy informacją o gwarancji świeżości - co to? A mianowicie - przynajmniej jak twierdzi producent" piwo to dojrzewa w otwartych kadziach zgodnie z tradycyjnymi metodami i nie jest pasteryzowane - ma tylko 28 dni ważności. Prawda jest taka, że wśród coraz większej ilości piw niepasteryzowanych czy nieutrwalonych należy się jakoś wybić - a i tak dla mnie nie hasła a smak jest najważniejszy. I tu muszę przyznać, że się browarnicy postarali. Piwo goryczkowe, pełne w smaku, tak jak lubię. Nagazowanie i piana również na dobrym poziomie. Ogólnie szczerze polecam i wracam do oglądania meczy...

Za piękny Wrocław i dobry smak:
Moja subiektywna ocena: 4,5/5

1 komentarz:

  1. Pomijając dobre piwo w lokalu była także rewelacyjna muzyka, świetne ławko-parapety i miła kelnerka. Bardzo dziękuję za pozdrowienia! Czuję się wyróżniona, szczególnie, iż załapałam się na zdjęcie :)
    Mam nadzieję, że podczas kolejnej wizyty w dumnym mieście gospodarzu UEFA EURO 2012 rozrywek kulturalnych również nie zabraknie, a i nowy smak do opisania znajdziemy. Gorące pozdrowienia od krasnali (szczególnie tych przy USC), Boba i oczywiście mnie!

    OdpowiedzUsuń