Kolejny raz mam niewielkie opóźnienie w pisaniu postów - powód jak zwykle ten sam: praca. Tym razem trafiłem do Austrii i Włoch. Całe szczęście znalazłem moment aby skosztować lokalnego piwa. Co prawda w przypadku Włoch lokalnym piwem okazał się Ale produkowany gdzieś w Szkocji... Jk by nie było to też lokalne piwo, po prostu nie z tego okręgu ;). Tak czy inaczej moje kubeczki smakowe nie zostały pozostawione same sobie i do niezłej kolacji skosztowałem niezłych piw.
Zacznijmy od Zwettlera. Piwo typu pils o słomkowym kolorze i dość gęstej pianie.
Ze względu na geograficzne i historyczne koneksje od początku założyłem że uraczy mnie duża gorycz piwa, a tu niespodzianka. Piwo owszem goryczkowe, może nawet bardziej niż niektóre polskie piwa, ale jak na niemieckie czy czeskie standardy to nadal niewiele. Przyznam, że na początku nie podpasowało mi to, jednak po kilku łykach i przy okazji kilku kęsach gulaszu z dziczyzny piwo zaczęło smakować. Spokojnie mogę polecić to piwo jako lekki napitek, szczególnie po kilkugodzinnej podróży przez kiepskie Czeskie autostrady.
Kolejne piwo niestety okazuje się dużo trudniejsze do opisania niż myślałem... może to sprawka diabła...
Szkocji mocny Ale, według informacji jakie znalazłem w internecie ma 7.0% alkoholu. Niestey nie mogę stwierdzić czy jest to na pewno taka liczba gdyż nie zdołałem znaleźć strony internetowej browaru, ale na pewno mogę stwierdzić że było mocniejsze niż większość piw (ale do hotelu jakoś wróciłem ;)). Każdy kto był w Anglii i próbował ale'i z nalewaka wie, że jest spora różnica między butelka a nalewakiem. W tym przypadku niestety piwo było w butelce co natychmiast pogorszyło moje o nim odczucia. W smaku niezłe, choć mało wyraziste... a może moje kubeczki smakowe nie działały w ten dzień poprawnie. Sam nie wiem. Myślę, że jak tylko nadarzy się okazja spróbuję tego piwa jeszcze raz, aby zrewidować moja ocenę. Tymczasem:
Moja subiektywna ocena: 3.5/5 dla obu piw.
29 maja 2012
13 maja 2012
Kloster Scheyern (browar Kloster)
No to się porobiło... Znowu weekend przeleciał nie wiadomo kiedy, a jutro poniedziałek. Na pewno nie jest to mój ulubiony dzień tygodnia (chociaż jest w pierwszej dziesiątce... gdzieś na dziewiątym miejscu ;)). Całe szczęście można jeszcze się podelektować smacznym piwem. Dzisiaj niemieckie piwo Kloster Scheyern z browaru Kloster.Piwo kupione w jednym z niemieckich supermarketów, schowane gdzieś w koncie.
Butelka nie bardzo zachęcająca, jak na dzisiejsze standardy taka prosta butelka to rzadkość. Myślę że to właśnie mnie skusiło. Etykieta stylowana na zamierzchłe czasy, czcionka żywcem wyjęta z kroniki Galla Anonima. Bardzo ciekawa stylistyka a przy okazji bardzo delikatna.
Piwo po nalaniu tworzy piękną dość gęsta pianę, która niestety szybciutko ucieka. Zapach przynosi na myśl piwa trapistów co napawa dużą nadzieją. Niestety pierwszy łyk jest rozczarowaniem. Wyczuwalny smak kawy i karmelu bardzo szybko ucieka, końcówka mało wyraźna pozostawia po sobie niedosyt. Smak idealnie wpisuje się w styl etykiety - delikatny. Myślę że twórcy chcieli uzyskać dokładnie ten efekt - udał im się i za to brawa, ale niestety mnie to nie przekonuje.
Moja subiektywna ocena: 3,5/5
Butelka nie bardzo zachęcająca, jak na dzisiejsze standardy taka prosta butelka to rzadkość. Myślę że to właśnie mnie skusiło. Etykieta stylowana na zamierzchłe czasy, czcionka żywcem wyjęta z kroniki Galla Anonima. Bardzo ciekawa stylistyka a przy okazji bardzo delikatna.
Piwo po nalaniu tworzy piękną dość gęsta pianę, która niestety szybciutko ucieka. Zapach przynosi na myśl piwa trapistów co napawa dużą nadzieją. Niestety pierwszy łyk jest rozczarowaniem. Wyczuwalny smak kawy i karmelu bardzo szybko ucieka, końcówka mało wyraźna pozostawia po sobie niedosyt. Smak idealnie wpisuje się w styl etykiety - delikatny. Myślę że twórcy chcieli uzyskać dokładnie ten efekt - udał im się i za to brawa, ale niestety mnie to nie przekonuje.
Moja subiektywna ocena: 3,5/5
10 maja 2012
Paulaner Weissbier Kristallklar (browar Paulaner)
No i stało się, licznik odwiedzeń strony przekroczył 1000! Przyznam, że sprawę trochę przegapiłem bo już jest ponad 1100... No ale dzisiaj świętujemy 1000. Mam nadzieję, że to nie tylko przypadkowe odwiedziny... Czekam na jakiekolwiek (oby pozytywne) komentarze. No ale dosyć o mnie, przejdźmy do piwa. Paulaner to marka, która już gościła na tym blogu, co więcej również jako piwo pszeniczne, tyle że ciemne. Tym razem mamy do czynienia z wersją kristallklar - czyli klarowaną.
Butelka w zasadzie bliźniaczo podobna do wszystkich odmian Paulanera więc szybciutko przechodzimy do zawartości. Piwo w rzeczy samej jest klarowne, ma słomkowy kolor, choć nie za jasny. Piana wysoka, dość gruba, całe szczęście mała warstewka utrzymuje się przez długi czas. W zasadzie na pierwszy rzut oka piwo dużo bardziej przypomina lagera. Dopiero zapach zdradza że coś tu jest nie tak. Pierwszy łyk potwierdza że jest to piwo pszeniczne, w smaku delikatne, jak dla mnie nie bardzo wyraziste. Nie wiem czy klarowanie piwa mu służy (swoją drogą nie wiem jak ten proces przebiega - trzeba się dokształcić), osobiście przy piwie pszenicznym czekam na konkrety, wiem że nie zaznam w tym przypadku goryczki więc liczę chociaż na owocowy smak. W tym wypadku był dość mizerny. Nie twierdze że to piwo nie może smakować, o nie, wręcz przeciwnie, co zresztą udowodniła mi moja narzeczona, która pozbawiła mnie większej części zawartości kufla...
Za to że pierwszy raz smakowałem klarowanego pszenicznego i za to, że tak smakuje mojej drugiej połowie:
Moja subiektywna ocena: 4/5
Butelka w zasadzie bliźniaczo podobna do wszystkich odmian Paulanera więc szybciutko przechodzimy do zawartości. Piwo w rzeczy samej jest klarowne, ma słomkowy kolor, choć nie za jasny. Piana wysoka, dość gruba, całe szczęście mała warstewka utrzymuje się przez długi czas. W zasadzie na pierwszy rzut oka piwo dużo bardziej przypomina lagera. Dopiero zapach zdradza że coś tu jest nie tak. Pierwszy łyk potwierdza że jest to piwo pszeniczne, w smaku delikatne, jak dla mnie nie bardzo wyraziste. Nie wiem czy klarowanie piwa mu służy (swoją drogą nie wiem jak ten proces przebiega - trzeba się dokształcić), osobiście przy piwie pszenicznym czekam na konkrety, wiem że nie zaznam w tym przypadku goryczki więc liczę chociaż na owocowy smak. W tym wypadku był dość mizerny. Nie twierdze że to piwo nie może smakować, o nie, wręcz przeciwnie, co zresztą udowodniła mi moja narzeczona, która pozbawiła mnie większej części zawartości kufla...
Za to że pierwszy raz smakowałem klarowanego pszenicznego i za to, że tak smakuje mojej drugiej połowie:
Moja subiektywna ocena: 4/5
2 maja 2012
Diebels ciemne (browar Brauerei Diebels)
Długi czas już mnie tu nie było, wiem... Ale o postanowieniu nie zapominam! Równo tydzień temu odwiedziłem naszych zachodnich sąsiadów, a ze ich browarnictwo stanowi ciekawy przykład indywidualizmu wśród browarników, nie omieszkałem czegoś spróbować. Od razu ostrzegam że posta piszę wprost z baru używając mojego telefonu więc rozpisywać się nie będę. Dzisiaj opisuje piwo Diebels. Przykład niemieckiego ciemnego piwa.
Oczywiście jak na Niemcy przystało piwo podane w oryginalnej szklance z piękną koroną. Niestety korona odparowała dość szybko, jednak niewielka warstewka piany pozostała do końca. Pierwszy łyk ujawnia dwojaką naturę piwa. Na początku słodkawe, karmelowe, na końcu goryczkowe, jak przystało na klasyczne niemieckie piwo. Bąbelki przyjemnie rozprowadzają cały smak po języku. Ogólnie piwo smaczne, ale niczym mnie nie zaskoczyło. Polecam do wypróbowania, na pewno wiele osób uzna to piwo za znakomite, mi jednak ta początkowa słodycz aż tak nie odpowiada... Może kiedyś.
Moja subiektywna ocena: 4/5 (chyba muszę obniżyć moje oceny, bo jakiś za dużo piw dostaje 4...)
Oczywiście jak na Niemcy przystało piwo podane w oryginalnej szklance z piękną koroną. Niestety korona odparowała dość szybko, jednak niewielka warstewka piany pozostała do końca. Pierwszy łyk ujawnia dwojaką naturę piwa. Na początku słodkawe, karmelowe, na końcu goryczkowe, jak przystało na klasyczne niemieckie piwo. Bąbelki przyjemnie rozprowadzają cały smak po języku. Ogólnie piwo smaczne, ale niczym mnie nie zaskoczyło. Polecam do wypróbowania, na pewno wiele osób uzna to piwo za znakomite, mi jednak ta początkowa słodycz aż tak nie odpowiada... Może kiedyś.
Moja subiektywna ocena: 4/5 (chyba muszę obniżyć moje oceny, bo jakiś za dużo piw dostaje 4...)
21 kwietnia 2012
Tripel Karmeliet (browar Brouwerji Bostreels)
Belgia, niewielki kraj w środkowej Europie, bez szokująco ciekawej historii czy pięknych zabytków, ba, nawet linia brzegowa nie przekracza 100 km. Dla wielu nic ciekawego. A jednak Belgowie mają jedną poważną przypadłość. Uwielbiają piwo. Oczywiście takich narodów jest mnóstwo w Europie - Czesi, Niemcy czy chociażby my, Polacy - a jednak Belgowie wyróżniają się z tego towarzystwa. Oni nie ograniczają się do jednego typu piwa, nie są jak czeskie pilsy czy brytyjskie ale. Mówi się że mają 360 gatunków piwa na każdy dzień roku, a pięć brakujących czeka na wymyślenie (swoja drogą to dopiero ciekawy temat na bloga!). Myślę że dla każdego birofila Belgia to obowiązkowy do odwiedzenia kraj, ja w każdym bądź razie mam plan aby kiedyś spędzić tam urlop degustując co rusz to nowe gatunki w nowych lokalach...
No ale nic, rozmarzyłem się trochę. A to wszystko za sprawą bardzo ciekawego Belgijskiego piwa Tripel Karmeliet.
Z nazwy już można wywnioskować, że to coś ciekawego. Tak więc mała analiza nazwy. Tripel to jak można si domyśleć trzy. Do czego się to odnosi? A no do składu, piwo wyprodukowane zostało z trzech słodów: z jęczmienia, pszenicy i owsa. To chyba pierwsze takie połączenie z jakim mam do czynienia co czyni degustacje jeszcze przyjemniejszą. Drugi człon nazwy pochodzi od nazwy opactwa Karmelitów, w którym to powstał przepis na to piwo w 1679 roku. Z taką historią nie ma co zadzierać - czas skosztować!
piwo ma kolor złoto-jabłkowy, co ważne jest lekko mętne (piwo dojrzewa w butelce). piana dość gęsta - co ważne utrzymuje się długo, prawie do końca. nagazowane dość mocno, bąbelki są grube, wyraźnie wyczuwalne na języku. Najciekawszy jednak jest zapach i smak. Pierwszy wdech i poczuć można zapach cytrusów, w smaku dodatkowo ujawniają się drożdże, chmiel a na końcu wyczuwalna goryczka. Przyznam, że w piwie tyle się dzieję że ciężko to opisać. Polecam spróbować osobiście - wtedy zrozumiecie... Aha, tylko uważajcie, piwo ma 8,4 vol (!)...
Za oryginalność i ten cytrusowy zapach:
Moja subiektywna ocena: 4/5
No ale nic, rozmarzyłem się trochę. A to wszystko za sprawą bardzo ciekawego Belgijskiego piwa Tripel Karmeliet.
Z nazwy już można wywnioskować, że to coś ciekawego. Tak więc mała analiza nazwy. Tripel to jak można si domyśleć trzy. Do czego się to odnosi? A no do składu, piwo wyprodukowane zostało z trzech słodów: z jęczmienia, pszenicy i owsa. To chyba pierwsze takie połączenie z jakim mam do czynienia co czyni degustacje jeszcze przyjemniejszą. Drugi człon nazwy pochodzi od nazwy opactwa Karmelitów, w którym to powstał przepis na to piwo w 1679 roku. Z taką historią nie ma co zadzierać - czas skosztować!
piwo ma kolor złoto-jabłkowy, co ważne jest lekko mętne (piwo dojrzewa w butelce). piana dość gęsta - co ważne utrzymuje się długo, prawie do końca. nagazowane dość mocno, bąbelki są grube, wyraźnie wyczuwalne na języku. Najciekawszy jednak jest zapach i smak. Pierwszy wdech i poczuć można zapach cytrusów, w smaku dodatkowo ujawniają się drożdże, chmiel a na końcu wyczuwalna goryczka. Przyznam, że w piwie tyle się dzieję że ciężko to opisać. Polecam spróbować osobiście - wtedy zrozumiecie... Aha, tylko uważajcie, piwo ma 8,4 vol (!)...
Za oryginalność i ten cytrusowy zapach:
Moja subiektywna ocena: 4/5
16 kwietnia 2012
La Trappe Dubbel (browar Bierbrouwerij de Koningshoeven)
Długo zastanawiałem się jak zacząć tego posta, bo w końcu co można napisać o tak znamienitym piwie jak La Trappe? Wszyscy wiedzą że jest wyśmienite i nie ma co z tym dyskutować... Ale czy na pewno wszyscy? Ja osobiście doznałem tego olśnienia niecały rok temu, więc może gdzieś tam znajduje się ktoś kto jeszcze tego piwa nie próbował - to post właśnie dla Ciebie :).
Każde kto uważne śledzi moje posty, albo chociaż przeczytał informacje o co w tym blogu chodzi, wie że z założenia próbuje raz w tygodniu nowego piwa. No tak, ale przecież La Trappe już piłem... Zgadza się, ale niezaznajomiony wówczas z całą gamą piw oferowanych przez browar Koningshoeven nie zadałem sobie trudu sprawdzenia, z którym z gatunków mam do czynienia. A zważywszy na fakt że byłem już po dwóch tequilach możemy absolutnie przyjąć że tego piwa jeszcze nie piłem. Tak więc dzięki uprzejmości mojego przyjaciela z okazji mych, już nie pamiętam których urodzin, mam okazje skosztować wersję dubble, czyli najsłabszą z odmiany ciemnej. Już teraz chcę obiecać, że wszystkie odmiany - przynajmniej te dostępne w naszych sklepach - pojawią się na tym blogu! Do dzieła.
Jak wiadomo La Trappe jest jednym z piw trapistów, tylko 6 zakonów ma pozwolenie na warzenie tego typu piw z czego 5 znajduje się w Belgii a jeden, ten dzisiaj omawiany, w Holandii. Trzeba przyznać że braciszkowie mieli świetny pomysł - wymyślić coś smacznego, nie zdradzać receptury i produkować na niewielka skalę - biznes na wieki. Całe szczęście duża część z dochodu pochodzącego ze sprzedaży tego typu piw jest przeznaczana na cele charytatywne - tym milej ten trunek się spożywa.
Oczywiście piwa tego typu należy spożywać z odpowiednich kielichów - niestety jeszcze się takiego nie dorobiłem, ale postaram się to nadrobić możliwie szybko. Piwo po nalaniu tworzy gęstą złocistą pianę. Co prawda nie utrzymuje się ona do samego końca, ale dla mnie to nie problem. Pierwszy łyk piwa jest zawsze najważniejszy i tu taj możemy spodziewać się wspaniałych doznań. to tak jakby mieć w ustach cały sad owocowy. Piwo jest bardzo wyraziste, czuć wspomniane już owoce, miód i karmel. wszystko z zaledwie czterech składników - mistrzostwo treści i umiejętności. Absolutnie i z całego serca polecam to piwo każdemu! Szkoda tylko że nie jest ciut tańsze... no ale za taką jakość trzeba swoje zapłacić :).
Za wspaniały smak i niepowtarzalny aromat.
Moja subiektywna ocena: 5/5
Każde kto uważne śledzi moje posty, albo chociaż przeczytał informacje o co w tym blogu chodzi, wie że z założenia próbuje raz w tygodniu nowego piwa. No tak, ale przecież La Trappe już piłem... Zgadza się, ale niezaznajomiony wówczas z całą gamą piw oferowanych przez browar Koningshoeven nie zadałem sobie trudu sprawdzenia, z którym z gatunków mam do czynienia. A zważywszy na fakt że byłem już po dwóch tequilach możemy absolutnie przyjąć że tego piwa jeszcze nie piłem. Tak więc dzięki uprzejmości mojego przyjaciela z okazji mych, już nie pamiętam których urodzin, mam okazje skosztować wersję dubble, czyli najsłabszą z odmiany ciemnej. Już teraz chcę obiecać, że wszystkie odmiany - przynajmniej te dostępne w naszych sklepach - pojawią się na tym blogu! Do dzieła.
Jak wiadomo La Trappe jest jednym z piw trapistów, tylko 6 zakonów ma pozwolenie na warzenie tego typu piw z czego 5 znajduje się w Belgii a jeden, ten dzisiaj omawiany, w Holandii. Trzeba przyznać że braciszkowie mieli świetny pomysł - wymyślić coś smacznego, nie zdradzać receptury i produkować na niewielka skalę - biznes na wieki. Całe szczęście duża część z dochodu pochodzącego ze sprzedaży tego typu piw jest przeznaczana na cele charytatywne - tym milej ten trunek się spożywa.
Oczywiście piwa tego typu należy spożywać z odpowiednich kielichów - niestety jeszcze się takiego nie dorobiłem, ale postaram się to nadrobić możliwie szybko. Piwo po nalaniu tworzy gęstą złocistą pianę. Co prawda nie utrzymuje się ona do samego końca, ale dla mnie to nie problem. Pierwszy łyk piwa jest zawsze najważniejszy i tu taj możemy spodziewać się wspaniałych doznań. to tak jakby mieć w ustach cały sad owocowy. Piwo jest bardzo wyraziste, czuć wspomniane już owoce, miód i karmel. wszystko z zaledwie czterech składników - mistrzostwo treści i umiejętności. Absolutnie i z całego serca polecam to piwo każdemu! Szkoda tylko że nie jest ciut tańsze... no ale za taką jakość trzeba swoje zapłacić :).
Za wspaniały smak i niepowtarzalny aromat.
Moja subiektywna ocena: 5/5
15 kwietnia 2012
Blonde (browar Haust)
Zielona Góra, piękne miasto położone gdzieś w zachodniej części kraju. Większości kojarzy się (z resztą całkiem słusznie) z polskim zagłębiem winiarskim. Już sama przechadzka po deptaku udowadnia, że wino jest tu bardzo ważne, wystarczy spojrzeć na muzeum wina czy też pocieszne figurki Bachusków pojawiające się w najprzeróżniejszych miejscach (jest ktoś kto odnalazł wszystkie?). Ba, wino ma tutaj nawet swoje święto, co roku w okolicy września przez tydzień miasto jest opanowane przez Bachusa i jego podwładnych winiarzy. Wydawać by się mogło że świat piwnych atrakcji został tu odsunięty na dalszy plan. A jednak. Wędrując po malowniczym deptaku i jego odnogach, gdzieś w okolicy Placu Pocztowego, możemy natknąć się na Mini Browar Haust. Od 2004 roku oferuje wszystkim smakoszom niezapomniane doznania. Poza klasycznymi piwami w ofercie możemy znaleźć piwa smakowe i piwa warzone okazjonalnie.
Moją uwagę przykuło piwo Blonde. Opisane jako "tradycyjne piwo klasztorne". Czyżby moje kubeczki smakowe miały okazje skosztować piwa klasztornego? Z chęcią! W chwilę po złożeniu zamówienia Pani kelnerka przyniosła kilka kufli piwa - w tym to dla mnie (pozdrowienia dla przemiłej Pani, która jakimś zrządzeniem losu nie zauważyła sześciu osób wchodzących do lokalu ;)).
Piwo jak przystało na wyrób lokalny jest oparte tylko o naturalne składniki bez zbędnych dodatków. W kuflu pręży się wdzięcznie mętny, ciemnozłoty napój. Piana niestety umknęła dość szybko, ale jest to wybaczalne. W tym przypadku ważniejszy jest smak i tu bardzo miłe zaskoczenie. Piwo słodkawe, owocowe, czuć chmiel. Nagazowanie delikatne, nie agresywne - idealne. Jednak najciekawsza jest ta nuta owoców, zawsze mnie to zaskakiwało jak przy użyciu wody, drożdży, chmielu i słodu można uzyskać taką niesamowitą, prawie nieskończoną ilość smaków! Jeżeli jest ktoś, kto twierdzi że "każde piwo jest takie samo" to proponuje poczęstować go tym lub podobnym produktem. Ja osobiście dzięki angielskim ale'om i kilku piwom klasztornym zacząłem rozumieć o co w tym tak naprawdę chodzi. Oczywiście Polska może się poszczycić bardzo dobrymi piwami typu pils, z których każde ma swój własny charakter, ale nie wolno nam zapominać o innych gatunkach piw. Jeżeli jeszcze nie próbowaliście angielskich ale, niemieckich hefeweizen czy belgijskich piw Trapistów to natychmiast przestańcie to czytać, załóżcie buty i pędem do najbliższego sklepu - na pewno coś ciekawego tam znajdziecie!
Za niesamowitą wolę tworzenia nowych smaków i bardzo dobrze uwarzone piwo klasztorne, dla samego piwa jak i dla całego browaru:
Moja subiektywna ocena: 4,5/5
Moją uwagę przykuło piwo Blonde. Opisane jako "tradycyjne piwo klasztorne". Czyżby moje kubeczki smakowe miały okazje skosztować piwa klasztornego? Z chęcią! W chwilę po złożeniu zamówienia Pani kelnerka przyniosła kilka kufli piwa - w tym to dla mnie (pozdrowienia dla przemiłej Pani, która jakimś zrządzeniem losu nie zauważyła sześciu osób wchodzących do lokalu ;)).
Piwo jak przystało na wyrób lokalny jest oparte tylko o naturalne składniki bez zbędnych dodatków. W kuflu pręży się wdzięcznie mętny, ciemnozłoty napój. Piana niestety umknęła dość szybko, ale jest to wybaczalne. W tym przypadku ważniejszy jest smak i tu bardzo miłe zaskoczenie. Piwo słodkawe, owocowe, czuć chmiel. Nagazowanie delikatne, nie agresywne - idealne. Jednak najciekawsza jest ta nuta owoców, zawsze mnie to zaskakiwało jak przy użyciu wody, drożdży, chmielu i słodu można uzyskać taką niesamowitą, prawie nieskończoną ilość smaków! Jeżeli jest ktoś, kto twierdzi że "każde piwo jest takie samo" to proponuje poczęstować go tym lub podobnym produktem. Ja osobiście dzięki angielskim ale'om i kilku piwom klasztornym zacząłem rozumieć o co w tym tak naprawdę chodzi. Oczywiście Polska może się poszczycić bardzo dobrymi piwami typu pils, z których każde ma swój własny charakter, ale nie wolno nam zapominać o innych gatunkach piw. Jeżeli jeszcze nie próbowaliście angielskich ale, niemieckich hefeweizen czy belgijskich piw Trapistów to natychmiast przestańcie to czytać, załóżcie buty i pędem do najbliższego sklepu - na pewno coś ciekawego tam znajdziecie!
Za niesamowitą wolę tworzenia nowych smaków i bardzo dobrze uwarzone piwo klasztorne, dla samego piwa jak i dla całego browaru:
Moja subiektywna ocena: 4,5/5
Subskrybuj:
Posty (Atom)